IMG03Jest taka choroba, nazywana dną moczanową (potocznie podagrą).

Nie wchodząc w zbędne szczegóły powiem tylko, że jest to choroba, zaliczana do grupy reumatycznych, polegająca na odkładaniu się (głównie w stawach) kryształków kwasu moczowego.

Efektem tego jest ostry ból, sztywnienie stawów, zaczerwienienie a także opuchlizny
w obrębie zaatakowanych miejsc.

Kryształki kwasu moczowego mogą się odkładać także w innych niż stawy tkankach organizmu, powodując powstawanie guzów (tzw. guzków dawnych)
,a  także w nerkach, powodują ich niewydolność i kamicę.

Choroba dotyka częściej mężczyzn niż kobiety i rozpoczyna się zwykle między 40 a 60 rokiem życia. Nie jest to schorzenie częste – dotyczy ok. 0,5 do 1 % dorosłej populacji. U dzieci i młodzieży występuje bardzo rzadko.

Podstawowym kryterium rozpoznania dny moczanowej jest podwyższone stężenie kwasu moczowego w surowicy krwi, a w przypadku diagnozy potwierdzającej dnę – pacjent poza zastosowaniem farmakoterapii musi zastosować się do zaleceń związanych ze zmianą stylu życia, z których najważniejszą jest stosowanie diety niskopurynowej.

A co to są puryny? Są to związki zasadowe, wchodzące w skład łańcucha nukleinowego (DNA i RNA) i występujące w większości produktów spożywczych.

Dlaczego ich unikanie w przebiegu dny moczanowej jest tak istotne? Ponieważ w końcowym efekcie przemian biochemicznych zachodzących w organizmie tworzą one właśnie… kwas moczowy.

Po tym, trochę medycznym wstępie, przechodzę do rzeczy.

Nie dawno zgłosiła się do mnie mama trzy i pół letniego chłopca, w którego wynikach badań, lekarza zaniepokoiło… wysokie stężenie kwasu moczowego. Nie ukrywam, że kiedy to usłyszałam przez telefon byłam zdziwiona – bardzo rzadko spotkać można małe dziecko, z takim problemem… Dodatkowo zdziwił mnie fakt, że mama usłyszała od nefrologa zalecenie wykluczenia z diety produktów mlecznych (nieuzasadnioną w diecie nisko purynowej). Nie pytając więcej, umówiłam się z ową mamą na konsultację. Zanim się spotkałyśmy, myślałam, że dziecko musi mieć współistniejącą alergię na białka mleka krowiego i stąd eliminacja nabiału z diety.

Spotkanie z moją klientką rozwiało te wątpliwości. Przejrzałyśmy raz jeszcze wszystkie wyniki badań chłopca, wysłuchałam dokładnej relacji mamy i zaleceń, jakie usłyszała
od (jak się okazało) dwóch różnych nefrologów.

Mama chłopca otrzymała od lekarzy informację, że konieczne będzie wyeliminowanie z diety parówek, czekolady produktów mlecznych. Niestety nie otrzymała jednak wskazówek dotyczących tego, co dziecku podawać, by zabezpieczyć odpowiednią dla tego wieku podaż kalorii, składników odżywczych i witamin – mających przecież decydujący wpływ na prawidłowy wzrost i rozwój.

Jak się okazało zalecenie dotyczące eliminacji nabiału z diety wydane przez jednego z konsultujących nefrologów, nie było konieczne.

Jak też pokazały wyniki badań – poza podwyższonymi wartościami stężenia kwasu moczowego i niektórych minerałów w moczu, podwyższony był też jego ciężar właściwy, co sugeruje, że … dziecko zbyt mało pije. I to właśnie to najprawdopodobniej jest przyczyną dziwnych jak dla tego wieku wyników badań.

Moją rolą w tego rodzaju przypadkach jest dostosowanie diety do zaleceń lekarskich. W związku z podwyższonym stężeniem kwasu moczowego, konieczne było tu zastosowanie diety niskopurynowej. Do czasu postawienia diagnozy, jest to jedyne rozsądne ograniczenie żywieniowe.

Dlatego też zaproponowałam mamie jadłospis oparty o normy żywienia dla tej grupy wiekowej, opracowane w Instytucie Żywności i żywienia. Zadbałam o pokrycie zapotrzebowania na kalorie, składniki odżywcze i witaminy, a jednocześnie o to, by dieta była kolorowa, lekkostrawna i „przyjazna” dla małego, delikatnego podniebienia. Podpowiedziałam co i w jakich ilościach chłopiec powinien pić – co może okazać się kluczowe w rozwiązaniu jego „problemu”  zdrowotnego.

Przy okazji porozmawiałyśmy także nt. kształtowania u dziecka właściwych nawyków żywieniowych, tak by zapobiec ewentualnym problemom z jedzeniem w przyszłości.

Teraz pozostaje nam czekać na efekty i diagnozę lekarską, tak by ewentualnie dokonać modyfikacji jadłospisu i (jak mam nadzieję) wycofać eliminację wysoko purynowych produktów.

Moim osobistym spostrzeżeniem po tym spotkaniu niech będzie krótki apel, który teraz do Was drogie Mamy wygłoszę: jeśli w wyniku konsultacji z lekarzem okazuje się, że Wasze dziecko musi przestrzegać zasad jakiejś, charakterystycznej dla przebiegu określonej choroby diety – skonsultujcie się z dietetykiem.

Jest wielu lekarzy, którzy znają ograniczenia żywieniowe związane z przebiegiem choroby,jednak nie poradzą, czym zastąpić eliminowane produkty, tak by dieta nie stała się niedoborowa. Lekarz nie poświęci diecie tyle uwagi, ile powinno się jej poświęcić.

Nie podpowie Wam co dziecku podać, nie da przepisów, z jakich możecie korzystać, nie wyliczy zapotrzebowania energetycznego i nie sprawdzi jaka jest podaż białka w diecie. Tym zajmujemy się my – dietetycy.

Taka konsultacja przyczyni się do pomyślnego prowadzenia terapii, Wam da pewność, że robicie to, co powinnyście, a dodatkowo pozwoli Wam zadbać o pozostałe aspekty żywienia dziecka.

zobacz szczegóły i cennik